Nie mamy problemu z brutalnością. Mamy problem z lustrem

kategorie

podziel się

Facebook
LinkedIn

Dlaczego dziś uciekamy od treści, które sprawiają, że czujemy się gorzej?

(i co to mówi o nas jako społeczeństwie)

Żyjemy w czasach, w których każdy panicznie boi się dyskomfortu.
Nie bólu – tylko prawdy.
Nie agresji tylko bardzo często konfrontacji z samym sobą.
Styczeń na Instagramie przyniósł nowy trend  oczyszczający:
masowe unfollow.
„Odchodzę od wszystkiego, co sprawia, że czuję się gorzej.”
„Chcę tylko dobrej energii.”
„Nie potrzebuję negatywnych treści.”

Brzmi dojrzale.
Brzmi zdrowo.
Ale bardzo często nie ma nic wspólnego ze zdrowiem psychicznym czy tym bardziej z rozwojem, prawdą czy autorefleksją  
Bo pytanie nie brzmi:
czy czujesz się gorzej
tylko:
👉🏻dlaczego?

Przegląd kont to nie kaprys. To odpowiedzialność

Zacznijmy od rzeczy, z którą się zgadzam w 100%.
Tak – powinniśmy regularnie przeglądać listę kont, które obserwujemy.
Powinniśmy pozbywać się profili, które:

  • promują bezrefleksyjny konsumpcjonizm
  • krzyczą „kup, musisz, trend roku”
  • reklamują niską jakość pod płaszczykiem estetyki
  • sprzedają iluzję luksusu, a nie wartość

Nie potrzebujemy osób , którzy codziennie mówią nam, że bez nowej rzeczy jesteśmy niewystarczający.
Ale…
to nie znaczy, że mamy otaczać się wyłącznie treściami, które są miłe, lekkie i niczego od nas nie wymagają.
Nie potrzebujemy popleczników ….

Ja obserwuję konta, które czasem mnie uwierają

Obserwuję przede wszystkim profile o wnętrzach, bo to moja praca.
Ale prywatnie interesuje mnie też:

  • zdrowe żywienie
  • złe nawyki
  • rozwój
  • psychologia
  • konsekwencje wyborów i wiele wiele więcej

I tak przyznam , że one często nie poprawiają mi humoru.
Czasem sprawiają, że czuję:
że coś robię źle.
że mogłabym lepiej.
że odkładam zmiany.
że nie jestem tam, gdzie mogłabym być

I wiesz co?
To nie jest hejt.
To jest informacja.
Współczesny świat nie znosi prawdy bez lukrowanego  opakowania.
Świat, w którym nie wolno nic powiedzieć, bo wszystko kogoś urazi
Doszliśmy do momentu, w którym można się w internecie pokłócić o…
to czy lepiej używać zapałki albo zapalniczkę.
Dzisiejsze czasy wymagają, żeby wszystko było:
– miłe  
– lekkie.  
– afirmujące.  
– „nieoceniające”

Prawda musi być:  
– w pastelowych słowach.  
– z uśmiechem.
– z emotką.  
– najlepiej z disclaimerem, że „to tylko moja opinia”

A jeśli ktoś mówi jasno:  
– to szkodzi.  
– to jest zła decyzja    
– to prowadzi donikąd.  
– to jest tandetne.    
– to jest nieuczciwe wobec Ciebie i najzwyczajniej w świecie jest dla Ciebie szkodliwe.

Wtedy natychmiast słyszy, że to:  
„obraża”
„hejtuje”  
„jest toksyczne”  
„ktoś powinien się zamknąć”

Nie dlatego, że kłamie.
Tylko dlatego, że nie owija prawdy w bawełnę, nie ubiera tego w kolorowy papier najlepiej ze wstążeczką na chmurce z waty cukrowej .

Mylimy „czuję się gorzej” bo on faktycznie hejtuje z „ktoś dotknął czegoś ważnego, co jest dla mnie nie wygodne”

To jest sedno problemu.
Bo bardzo często „czuję się gorzej” nie znaczy:
– ktoś mnie atakuje  
– ktoś mnie poniża  
– ktoś mną manipuluje

Tylko:
– ktoś pokazał mi coś, czego nie chcę teraz ( a najczęściej nigdy) zmieniać.  
– ktoś nazwał moje nawyki.  
– ktoś przerwał moją iluzję.  
– ktoś zadał pytanie, na które nie mam gotowej odpowiedzi lub nie chce się z tym zmierzyć

I zamiast zapytać siebie:
👉🏻dlaczego to mnie tak boli?
my mówimy:  
👉🏻to konto jest złe.

Internet pełen jest treści, które niczego od Ciebie nie wymagają

I one mają się świetnie.
Treści, które:

  • niczego nie uczą
  • niczego nie zmieniają
  • nie wymagają wysiłku
  • nie prowokują do refleksji

Treści, które mówią:

„jesteś idealna”  
„nie musisz nic zmieniać”  
„wszystko jest OK”
„możesz wszystko”

To jest współczesne narkotyzowanie się narracją komfortu.
Bo rozwój nie jest komfortowy.
Nigdy nie był.
Nigdy nie będzie.

Nie mamy problemu z brutalnością. Mamy problem z lustrem.

To, co jest najbardziej absurdalne, to fakt, że:

  • bez problemu oglądamy publiczne lincze
  • wyśmiewanie ludzi z imienia i nazwiska
  • plotkarskie konta, które niszczą czyjąś reputację i punktują potknięcia
  • „analizy” cudzych błędów czy ciała

To nas nie boli.
To nas bawi.
To konsumujemy bez oporu.
Bo przecież to nie dotyczy nas !
Myślimy taki ekspert i miał czelność się pomylić, coś źle wymówić, źle się ubrał, jest brzydki, nie zna odpowiedzi na to pytanie ….
Ale gdy ktoś mówi ogólnie, bez wskazywania palcem:

    • ten styl Ci nie służy
    • ten kolor działa na psychikę
    • ten sposób życia Cię niszczy
    • przestań kupować, zacznij myśleć

Wtedy nagle to jest „za dużo”.
Dlaczego?
Bo to nie dotyczy kogoś innego.
To dotyczy Ciebie.
I chociaż nikt nie wytykał  Cię palcem i mówi o zjawiskach a nie konkretnie o Tobie

Dzisiejszy świat chce ludzi spokojnych, nieświadomych, nie mylących i wygodnych.

Takich, którzy za dużo nie myślą , nie analizują i nie mają autorefleksji.
Nie lubimy tego przyznawać, ale:
wygładzony, afirmacyjny przekaz
jest idealnym narzędziem kontroli.
Bo człowiek, który:

  • niczego nie kwestionuje
  • wszystkiemu przytakuje
  • nie czuje potrzeby zmiany
  • nie ma ambicji przekraczania siebie i własnych ułomności

jest idealnym konsumentem.
Kupuje.
Scrolluje.
Porównuje się.
Kupuje jeszcze więcej.
A ktoś, kto zaczyna zadawać pytania,
kto przestaje bezrefleksyjnie konsumować,
ktoś kto chce zmieniać się i swoje życie na lepsze  
staje się niewygodny.

Nikt, kto naprawdę Cię rozwija, nie będzie Cię ciągle uspokajał, potakiwał i poklepywał Cię po plecach.

Czy tym bardziej mówił Ci wyświechtanych banałów typu:  możesz wszystko, jesteś idealna / idealny taki jaki jesteś czy wystarczy, że kupisz X a Twoje życie zmieni się na lepsze

Każdy, kto:

  • chodził na poważne szkolenia
  • miał mentora
  • uczył się jakiegoś rzemiosła
  • pracował z mistrzem w danej dziedzinie
  • czy rozwijał na poważnie jakieś swoje pasje pod okiem specjalisty

wie jedno:  
tam nie ma głaskania.
Jest:
– korekta
– uwagi
– krytyka.
– konfrontacja

I tak – czasem wychodzisz z poczuciem, że nie jesteś taka dobra, jak myślałaś i że jeszcze wiele pracy przeć Tobą.
Ale wychodzisz lepsza.

W takiej odsłonie  Twój komfort nie jest najwyższą wartością na świecie !

Aby jedynym uczuciem jakiego doznajesz to komfort, samozadowolenie i samouwielbienie .
Aby każdy z tylko wprawiał Cię w dobry nastrój, pokazywał kotki i pieski i mówił Ci jaką bluzkę musisz kupić, abyś jutro mogła wyglądać jak milion dolarów .
To jest największe kłamstwo współczesności.

Najwyższą wartością nie jest:

  • niekończące się dobre samopoczucie
  • tylko miły przekaz
  • brak dyskomfortu czyli brak autorefleksji.

Najwyższą wartością jest:
👉🏻 prawda i odpowiedzialność za własne życie.
Czasem niewygodna.
Czasem trudna.
Czasem bolesna.

Więc zanim klikniesz „przestań obserwować”…

zatrzymaj się na chwilę.
I zapytaj siebie uczciwie:

– czy to konto mnie niszczy?
– czy tylko przestało mnie zabawiać?  
– czy czuję się gorzej, bo ktoś mnie personalnie atakuje z imienia i nazwiska czy pokazuje mi pewne błędy ?
– czy ktoś mówi jak to robisz jesteś głupia czy to co robisz jest głupie ( bo to znaczna różnica )
– czy dlatego, że ktoś powiedział coś, co odkładałam latami?

Bo możesz wybrać:

  • wieczną i niekończącą się wygodę
  • zero autorefleksji
  • podążanie za wiecznym konsumpcjonizmem i sloganami wielkich korporacji
  • albo rozwój, chęć bycia lepszym w danej dziedzinie
  • włączyć krytyczne myślenie wobec siebie i uświadomienie sobie, że nie jestem alfą i omegą i mogę się mylić, a ten ktoś może mieć rację
  • przyznać się sama przed sobą, że robię źle
  • tego nie wiedziałam i czegoś się nauczyłam.

Ale nie nazywaj jednego drugim.
Dyskomfort to nie zawsze wróg. To czasem sygnał
Jeśli jakieś konto sprawia, że:  
zaczynasz myśleć.  
kwestionujesz swoje nawyki.  
widzisz, że możesz lepiej.  
czujesz opór

to nie zawsze znaczy, że ono jest „złe”.
Czasem znaczy, że dotyka miejsca, które wymaga pracy.

Nie musisz nikogo lubić. Ale nie musisz też niszczyć

Jeśli czyjś styl Ci nie odpowiada to faktycznie nie obserwuj.
Ale:

  • nie wyśmiewaj
  • nie wylewaj frustracji w komentarzach

Po prostu idź dalej.

Zacznij obserwować ludzi, którzy:
– uczą.  
– nazywają rzeczy po imieniu.  
– pokazują konsekwencje wyborów.  
– pomagają Ci żyć lepiej, a nie wygodniej

Bo prawda jest taka

Zmiana:
– nie jest miła  
– nie jest łatwa.  
– nie zawsze poprawia humor

Ale daje efekty.
Nie mylmy edukacji z hejtem…
I na sam koniec – my nie bądźmy hejterami.  
A konkretnie TY !  
Zawsze zaczynaj od siebie.
Bo nawet jeżeli ktoś adekwatnie niszczy Cię po drugiej stronie ekranu- to to, że mu to napiszesz w najczesnien nie wybredny sposób, nic w konsekwencji nie da !
Podbijasz mu tylko zasięgi!

💬 Pytanie do Ciebie

Wolisz obserwować tych, którzy mówią Ci prawdę czy tych, którzy mówią tylko to, co miłe?
I co dziś wybierasz: komfort czy zmianę?
Jeśli ten tekst Cię uwiera -zatrzymaj się przy nim chwilę dłużej.
Bo być może właśnie o to w nim chodziło.

Kate Ryhter Kasińska
Arbiter Stylu

Newsletter

Odkryj piękno i elegancję stylu old money w swoim wnętrzu! Zapisz się na mój newsletter, aby otrzymywać ekskluzywne porady i inspiracje.

Rozpocznij swoją podróż ku wyrafinowanym wnętrzom już teraz!



    Kate Ryhter kasińska

    Przeprowadzę Cię krok po kroku przez wszystkie szczeble metamorfozy Twojej przestrzeni i Ciebie samego, tak byś stał się częścią tej przemiany – zarówno Twoja przestrzeń, jak i Ty sam.
    W końcu Twój dom odzwierciedla Ciebie, Twoją fantazje i Twój dobry gust!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    czytaj także